Prankster jest czysty

Byłem naczelnym żartownisiem Prima Aprilis aż do tego tygodnia w 2014 roku. Moim zadaniem było sprawienie, by żart wyglądał jak biuletyn z wydziału uniwersyteckiego lub, jak w 2014 roku, z gazety kampusowej. Tegoroczny żart – mój 18. – był artykułem w stylu cebulowym na temat pary bohaterów, którzy są zdruzgotani, aby przekonać się, że ich ulubiony program sportowy na Uniwersytecie Wschodniej Karoliny jest czysty.

„Culprit Comes Clean” ograniczył pięć dni opadu. Następnego dnia po psie zwolniłem moją klasę i zobaczyłem policjanta z kampusu na korytarzu. Moja klasa właśnie opowiadała o przekonaniu Birtera o spisku, a dyskusja była kontynuowana w sali. Zauważyłem, że oficer śledzi nas, ale niewiele o nim myślałem. W rzeczywistości, kiedy mnie skonfrontował, wziąłem go za byłego studenta. Powitałem go, jak zwykle witam uczniów, których imiona zapomniałem: „Hej, jak sobie radzisz?” – nadrabiając mój upływ pamięci z entuzjazmem.

Zapytał, czy możemy porozmawiać prywatnie. Bicie „publicznie”, więc poszliśmy do mojego biura. Pokazał mi moją ulotkę i zapytał, czy coś o niej wiem. Wyznałem, że jest dobrym pomysłem, ponieważ byłem „na wszystkich kamerach nadzoru”. Mniej więcej w tym czasie, w połowie zakładałem, że mnie prześladuje.

Czy mądrze było mi tapetować moje biuro z moimi wcześniejszymi psikusami? Prawdopodobnie nie. Byłem tam z umundurowanym policjantem, który pytał mnie o mistyfikację z dowodami prawie dwóch dziesięcioleci zmysłów na ścianie za mną. Wystrój przypominał wycinki z murów widoczne w buduarach filmowych seryjnych morderców.

Z tym dowcipem, moim ostatnim, popełniłem dwa niezaprzeczalne błędy. Wykorzystałem gazetę z kampusu, aby rozpowszechniać mistyfikację (poprzez umieszczenie mojego ulotki w problemach). Ponadto użyłem logo papieru. Sądziłem, że każdy czytelnik w jakimkolwiek sensie zda sobie sprawę, że była to absurdalna satyra, ale nie mogliby wiedzieć, że żart nie pochodzi od pracowników gazety.

Zaangażowanie wydziału lekkoatletycznego mogło być moim trzecim błędem. Nie satyrowałem uniwersyteckich programów sportowych, ale rozumiem, dlaczego przywódcy programu byli źli. Strach przed nadużyciami wisi nad jakimkolwiek programem studiów, więc dostaję powód, dla którego urzędnicy obawialiby się nawet szeptu skandalu – lub krzyku w odważnym nagłówku biuletynu. Plus, moje mistyfikacje były poza kolorem. Mam jednego z moich zrozpaczonych fanów, Johna Tuttle, posit, „Handjobs osiąga wyniki”. Postać jest przedstawiana jako głupiec, ale ponieważ żadne inne oszustwo nie wywołało negatywnego blowback, głupiec miał prawdopodobnie rację co do jednego: „Hand hand” uzyskałem wynik.

Że jakakolwiek część mnie spodziewała się, że oficer wyleci, „April fools, sucker!” Pokazuje moją bezmyślność. Kilka lat temu mój znajomy James Marshall zapytał mnie, jak pozbyłem się moich rocznych gagów z April Fools. W przeciwieństwie do korporacji, powiedziałem mu, uniwersytety tolerują sprzeciw, a nawet subwersję. Wskazałem na precedens. Kilka lat temu moje mistyfikacje dotyczyły wyciszania Piratów Rants, serii anonimowych rantów, które pojawiają się w gazecie kampusowej, która – nawiasem mówiąc – jest najbardziej popularną cechą tego papieru. Następnie redaktor opublikował zabawną odpowiedź, która brzmiała: „Chciałbym jednak podziękować osobom, które zdecydowały się stworzyć ten wyjątkowy wybryk, ponieważ wzrosła liczba czytelników …” Spodziewać się, że dowcipy zawsze będą podejmowane w tym duchu, są jedynie pobożnym życzeniem .

Ostatecznie nie wniesiono żadnych opłat. Wysłałem listy przeprosin do wszystkich obrażonych stron. Widząc moje imię i twarz w gazecie obok tego nagłówka, zrobiło mi się nerwowo. Spojrzałem na artykuł, który kiedyś i nie mogłem nawet zmusić się do przeczytania go przez całą drogę. Przez kilka tygodni unikałem zbierania gazet, obawiając się odniesienia do „piratów”. Skończyłem z April Fools.

I poczułem ulgę. Prima prima aprilis stały się obowiązkiem. Późny marzec stał się dla mnie stresującym okresem, ponieważ musiałem złapać mózg, by wymyślić nowy knebel, który mógłby wyprzedzić poprzedni rok. Wielu ludzi – nazywam ich normalnymi ludźmi – nie odczuwam corocznej potrzeby tworzenia satyrycznych mistyfikacji. Jestem teraz jedną z tych osób. Więc w tym przypadku, jeśli nie ma innych, zostałem znormalizowany.

Pranksterizm działa w rodzinie. Mój tata wyrzucił coś na rodzinę każdego kwietnia. Wziąłem fałszywe psie gówno papierowym ręcznikiem i uderzyłem gumowym karaluchem w but. Widziałem coś, co wyglądało na wypchniętą butelkę syropu czekoladowego na kuchennym blacie, tylko po to, by zdać sobie sprawę, że wyciek był kawałkiem brązowej gumy.

Żarty, które wyciągnął na swoich kolegów z Wydziału Psychologii, były bardziej wyrafinowane. Zwykle pojawiały się w formie notatek z wydziału. Pamiętam jedno z nich, w purpurowym atramentie naśladującym mimografię, oznajmiając, że ECU będzie zapisywać parę goryli. To było z powrotem, gdy Koko zdumiewała ludzi swoimi umiejętnościami komunikacyjnymi. Marsha Ironsmith i John Lutz, koledzy mojego ojca, przypominają kolejny żart, który nastąpił po „gorącej debacie na temat zalet języka obcego”. Następnego ranka mój ojciec, który milczał podczas tego spornego wydziału, wysłał zestaw minut w języku francuskim.

W 2001 roku, pierwszego kwietnia po śmierci taty, przez cały weekend oceniałem papiery w moim biurze. Kilka lat wcześniej podjąłem tę tradycję i czułem się przytłoczony, planowałem przejść w tym roku. Potem coś się zaczęło i uznałem, że nieważne, jak bardzo jestem zajęty i jak bardzo jestem wyczerpany, musiałem coś zrobić. Mój żart – parodia lotników kursu, które wtedy były wspólne na ścianach mojego departamentu – był prawdopodobnie moim najmniej ambitnym pomysłem i wykonaniem. Zrobiłem około dziesięciu kopii i po prostu nagrałem je wśród prawdziwych lotników. Nawiasem mówiąc, ten kpiący kurs był najbardziej nudny, jaki mogłem wymyślić: Historia interpunkcji. Nie znam nikogo, kto próbowałby zarejestrować się na zajęcia, ani nie wiem, czy w ogóle został zauważony. Mimo to, jest to jedna z moich ulubionych. Kontynuacja tradycji wydawała się tak ważna tego dnia, mniej niż cztery miesiące po śmierci mojego ojca.

W tych pierwszych psikach robiłem dla (lub do) mojego działu, co mój tata robił dla wydziału psychologii. Lokalne były tematy i dystrybucja. Zadowoliłem się sadzeniem plakatów w pakietach biurowych English Department. Na początku XXI wieku rozszerzyłem się na kampusowe żarty. Niektóre figle były po prostu głupie, jak w 2009 r. „Bring Your Pet to Class Day”. W 2010 r. „Piraci” nie więcej. „Miałem prezesa systemu UNC Erskine Bowles zmienić pseudonim ECU na bardziej poprawne politycznie Organic Space Farmers. Większość mistyfikacji jest z natury satyryczna, ale przy głupich oszustwach jedynym celem satyry była ludzka łatwowierność. Jednak w ciągu kilku lat pierwszeństwo miało rozwiązanie problemu społecznego lub kampusu. W 2004 roku wprowadziłem ECU program oparty na wierze. Ulotka, zaprojektowana przez mojego dawnego współpracownika, miała bramę Bramy Niebios.

Jednym z moich problemów z żartem w 2014 roku było połączenie mistyfikacji i satyry społecznej. Moją zwyczajową strategią było zwrócenie uwagi szokującym nagłówkiem i użycie znanego logo, aby ominąć sceptycyzm czytelników. Jeśli ktoś chciał podejrzewać złe intencje, nagłówek 2014 – „Skandal! w dziale lekkoatletycznym: niedysponujące zajęcia, płatne „chaperony”, aby zachęcić rekruci i nielegalne wypłaty „- zapewniły wystarczającą ilość materiału. Jestem przekonany, że nikt nie zakochał się w tym dowcipie. Aby ktoś uwierzył, że fanklub rzeczywiście wezwał do niewłaściwych zachowań, trzeba by było nie zauważyć moich wskazówek, takich jak zdjęcie i podpisy, w których piłkarz obnosi pieniądze powyżej słów: „Brian Cardiff trzyma rachunki haniebnie nie podane dla niego przez ECU Pirate Athletic Department. „Czy ktokolwiek, kto tęskni za ironią, rzeczywiście chce to przyznać? Mimo to ten żart pokazuje problemy, które powstają w wyniku mieszania mistyfikacji z satyrą społeczną. Nie mogłem tego znieść, a miałem 187 cali kwadratowych do pracy.

„Cokolwiek to jest, Randall zrobił to” *

W dniach poprzedzających 1 kwietnia 2015 r. Powiedziałem wszystkim, że mój plan na ten dzień powinien być tak niewinnie widoczny, jak to tylko możliwe. Przyjaciel zagroził zrobieniem bandy „masek Randallów”, zbierz drużynę dowcipnisiów i zwolnij je – V jest dla kampusu Vendetta-like-on. Miałem mieszankę zmartwień i nadziei. Może skandal znowu się podniesie. Może tradycja będzie kontynuowana.

Zachowywałem się, ale nie miałem okazji wygrzewać się w jasnym świetle cnoty długo. 2 kwietnia w niepodpisanym artykule redakcyjnym, który dotyczył przede wszystkim utraty kilku stanowisk w moim dziale, pracownicy gazety z kampusu napisali: „Uważamy za alarmujące, że Randall Martoccia nie był wśród profesorów, którzy zostali zwolnieni na początku tego roku”. w międzyczasie oskarżając mnie o oczernianie drużyny piłkarskiej ECU. Że trafienie wydawało się takie niesłuszne (oszczercze?) I tak, no cóż, stare nie ułatwiały czytania. Wróciło takie samo surowe uczucie i zastanawiałem się nad przyszłością. Czy mogę oczekiwać, że skandal będzie wybuchał w kwietniu jak azalia? A potem kilka tygodni później więdną, podobnie jak azalie?

Najbardziej przeszkadzało mi utrata kontroli nad moim wizerunkiem. Jak większość pisarzy, mam pewne tendencje narcystyczne. Czasami rzucam się we własne filmy (i – dobry Boże – nie jestem żadnym aktorem), ale w tych przypadkach mam kontrolę nad tym, jak świat mnie widzi. Moje nazwisko i moje stare zdjęcie (w artykule z 2014 r.) Były używane przez ludzi, którzy mają do dyspozycji kadzie atramentu. Mój skandal był bardzo niewielki, ale zauważyłem, że publiczna arena jest kiepskim miejscem.

Będąc w tym miejscu, widziałem siebie tak, jak widzieli to moi komentatorzy gazet. Czy naprawdę byłem winny czegoś tak okropnego? Cóż, gazeta niemal uwiodła mnie do takiego myślenia. Potem coś, co powiedział mi kolega, pomogło mi wyrwać mnie z moich żądzy wyrzutów sumienia. Ten kolega – bardzo szanowany i szanowany profesor – wetknął głowę do mojego biura i powiedział: „Jeśli nie mogą żartować, pieprzyć ich.” Byłem zszokowany, widząc siebie jako szczególnie pozbawioną poczucia humoru grupę, która mnie widziała, i oczywiście miałem zamiar wyglądać jak przestępca do nich.

Jeśli chodzi o groźbę mego przyjaciela, by rozmieścić grupę zamaskowanych żartownisiów 1 kwietnia – dobrze, teraz żałuję, że nie podążył za mną. Chciałem zobaczyć rzeźbę Pirata ubłoconą łopatą i odrzutowcem, kiedy zamienił się w Rolnika Kosmicznego. Chciałem zobaczyć, jak Piraci Rantsowie zmieniają Francais na jeden dzień. Chciałem w jak najlepszy sposób utracić kontrolę nad moim wizerunkiem. Chciałbym, żeby moja twarz naprawdę była „na wszystkich kamerach”.

Niestety, mój przyjaciel tylko blefował. Po raz pierwszy od trzech dekad, a może czterech, kampus ECU był wolny od tyranii Martocci.

* W mój pierwszy bez żartów prima aprilis niezidentyfikowany kolega zamieścił na drzwiach mojego biura notatkę z tą wiadomością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.