Odmów gry

Pamiętasz, kiedy: „Nie pozwól, aby terroryści wygrywali”, było refrenem chwili i namawiano nas, abyśmy wyszli na zakupy po 11 września? Większość ludzi oczywiście wiedziała, że ​​chodzi o coś więcej niż zakupy – że nie musimy po prostu wznawiać codziennych nawyków; Musieliśmy przezwyciężyć nasze obawy, ponieważ celem terrorystów było sprawić, byśmy tak bardzo się bali, że się nawzajem skręcimy.

Potem stało się o bombowcach, waterboardingu i recesji. Podwodne hipoteki, Boston Marathon i Newtown. Gdzieś po drodze zapomnieliśmy się nie bać. Zapomnieliśmy się nie nawzajem się nawracać.

Oczywiście media społecznościowe pogarszają sytuację, zapewniając anonimowość osobom, które mylą się z przekonującą myślą. Ale media społecznościowe to także szansa na prawdziwą dyskusję i chociaż znajduję ją tam codziennie, rozczarowanie jest również dla mnie, gdy widzę, jak wielu ludzi próbuje uciszyć jakąkolwiek rzecz wartą zachodu.

Ludzie czują się komfortowo w status quo, zwłaszcza gdy jest to błoga ignorancja. Zakłócanie status quo jest niewygodne. Czuję się niekomfortowo za każdym razem, gdy zamieszczam na Facebooku lub publikuję esej w ten sposób.

Ale jako córka kobiety, która niegdyś biegła w środku walki poza Walgreens, czuję się też niekomfortowo w roli obserwatora na placu zabaw obserwującym znęcającego się w pracy, mając nadzieję, że się uspokoi i opuści biednego dzieciaka. Istnieje cała rzesza racjonalizujących, którzy naciskają przycisk „czekaj i patrz”, ale dla mnie, dla wielu, ten czas minął. Warga jest zakrwawiona, dostatecznie uszkodzone. Nie chcę czekać cicho, żeby zobaczyć, czy podchodzi mu do gardła.

To jest całkowicie, bezwstydnie, Amerykanin, aby wypowiadać się przeciwko przywódcom, którzy grożą swobodom, którzy trzymają rękę nad naszymi ustami.

Wiele już powiedziano o potrzebie zrozumienia głosujących w Trump. Zgadzam się. Szukałem ich, czytałem ich słowa i rozmawiałem z nimi twarzą w twarz. Słuchałem, jak mówią o przemyśle, opiece zdrowotnej, reformie opieki społecznej i dorastaniu dookoła rasizmu – rosnącym zwołanym do słów, które dla nich były tylko słowami. Słuchałem, jak powiedzieli w tym sezonie wyborczym, że wiadomości były zbyt przytłaczające, więc nie zwracali uwagi i po prostu głosowali tak, jak zawsze.

Słuchanie ich nie zagraża moim przekonaniom, ale pomaga mi zrozumieć, trochę, ich. Mogę zacząć oddzielać Trumpa od wyborcy od Trumpa.

I nie chcę mieć nic wspólnego z dalszym dzieleniem tego kraju. Nie chcę być pionkiem w grze Trumpa.

To samo powinno być pytane przez wyborców Trumpa: Słuchaj. Uwierz nam, kiedy mówimy, że tym razem jest inaczej. Uwierz nam, kiedy mówimy, że chodzi o godność, równość i patriotyzm. Trump reprezentuje wszystko, co czujemy, zagraża naszej demokracji – używa swoich słów w gniewie, aby nas podzielić. Kontynuował tę retorykę po kampanii, jako prezydent-elekt. I popycha nas systematycznie do tyłu, zamiast przesuwać nas naprzód w kwestiach takich jak zmiana klimatu, prawa człowieka, a nawet pojęcie prawdy.

Podejrzewam, że jest wielu wyborców Trump, którzy są zaniepokojeni, ale chcą, aby ich głos został usprawiedliwiony. Problem w tym, że człowiek, którego wybieramy, jest takim mistrzem marketingu i błyszczących i kolorowych balonów, że w ciągu następnych czterech lat będzie jeszcze trudniej znaleźć w środku samorodek prawdy.

Ale musimy, i nie możemy tego zrobić podzieleni. Prawda przegra.

Mówi, że nienawidzi gazet i oskarża ich o kłamstwo, ale to dlatego, że chce kontrolować przekaz. Dlatego kocha Twittera. Kontrolując wiadomość, kontroluje nas. Nie pozwól mu. Niektóre z jego wypowiedzi w ciągu następnych czterech lat będą prawdziwe i dobre, i powinniśmy o tym porozmawiać. Mam nadzieję, że pomaga małym firmom i klasie robotniczej. Ale nie powinniśmy pozwolić, aby nas to uciszyło w chwilach, kiedy będzie kłamać. Przez wiele lat był nominowanym znanym generałem w Mattis. Ale to nie powinno nas uciszyć z powodu faktu, że wyznaczył on również rasistę w Bannon lub obraża Chiny na Twitterze.

Kontrola jest dobra.

Donald Trump jest najgorszym z dzielników, ale nie jest jedyny. Są po obu stronach, po obu stronach. Mówią „wszystko” i „zawsze”, malując nas najszerszymi pędzlami i odbierając nasze twarze, nasze człowieczeństwo. Opierają się na rzeczach, na których jesteśmy źli, na tym, czego się boimy, i to jest ich główne przesłanie. Ci politycy i eksperci obawiają się również – że będziemy głosować na nich z urzędu lub wyłączyć telewizję – więc rozpętują złość i uwagę, że robi to jak nowonarodzone dziecko. Lub jak uzależnienie od cracków.

Myślą, że przeczytamy nagłówek i może pierwszy akapit, posłuchamy krzyczących głów w wiadomościach kablowych, a my wpadniemy w gniew. Nie ma znaczenia, czy rachunek jest dobrą polisą. Nie ma znaczenia, czy kraj ten był oparty na idei kompromisu.

Lub grają w gry, wiążąc kontrowersyjny język dotyczący aborcji z rachunkiem o drogach, ponieważ wiedzą, że nie zwracamy uwagi i myślą, że lubimy tę grę.

Żałuję, że ich założenia nie miały żadnej wartości, ale problem leży po naszej stronie. My – ty i ja – ponosimy odpowiedzialność, a my to uchylamy. Niewielka część głosujących postawiła Donalda Trumpa i Hillary Clinton na wyborach powszechnych. Mamy moc, ale rezygnujemy. Zapominamy, że jesteśmy stronami, od zarządu szkoły po prezydenta.

Kiedy stało się zbyt trudno być świadomym obywatelem? To nie jest łatwe, ale kiedy stało się zbyt trudne?

Co stało się z przemyślanymi rozmowami na temat rządu? Kiedy to się zmieniło?

Nie rozmawiamy o polityce z przyjaciółmi, ponieważ nauczono nas, że to temat tabu. Ale to akceptuje pogląd, że wszystko musi być walką. Przyjęliśmy pogląd, że nie zgadzać się z kimś, to obrażać ich. Mówić o tym, jest nieprzyjemne.

Ale na złość – chłopcze, to jest do przyjęcia. To dobrze. Cholernie się boimy, angażujemy się w gniew jak dzieci. Nawet ci z nas, którzy nie głosowali na Trumpa, czytali o nim i czuli się prawie szczęśliwi w naszym gniewie, nawet sprawiedliwi. Wzywa nas do gniewu, zasługuje na to i chętnie go przekazujemy.

Ta linia z filmu Glory przychodzi na myśl ostatnio: „Wszyscy to ukrywaliśmy. Nikt nie jest czysty. ”

Polityka jest osobista. Ale musimy być w stanie i chcemy wyrazić nasze pomysły z szacunkiem i oprzeć je w rzeczywistości. Gniew może być dobry, nawet pożyteczny. Ale musimy wiedzieć, kiedy go wyrzucić.

Jesteśmy narodem ludzi, którzy nie znają się nawzajem, czytają wiadomości i prowadzą przemyślany dialog z ludźmi, z którymi się nie zgadzamy, a to jest niebezpieczne.

Ponieważ gdy brakuje nam wzajemnych powiązań, wybieramy ludzi, którzy ciężko pracują, aby podzielić nas dalej. Donald Trump pracuje bardzo, bardzo ciężko, aby nas podzielić.

Wielcy liderzy wykorzystują swoją platformę do gromadzenia ludzi wokół wspólnej, wspólnej sprawy. Pomagają nam odczuć możliwość tego, kim możemy być, i przypominają nam o naszym człowieczeństwie, naszej identyczności.

Prawdziwa polityka i prawdziwe rządzenie są w tym wszystkim trudne. Musimy zrezygnować z głosowania na klaunów, którzy robią dobre show. Musimy szukać faceta, z którego ludzie wyśmiewają się za bycie politykiem wonk. Głosuj na kobietę, która nie kończy swoich wypowiedzi wykrzyknikami i która nie używa bombastycznego języka, aby nas wystraszyć. Głosuj na ludzi, którzy idą na kompromis.

Nadal możemy dostroić większość wiadomości. Poświęcanie uwagi i znajdowanie prawdy jest łatwiejsze niż się wydaje.

Obecna sytuacja jest dokładnie tym, czego chcieli terroryści w 2001 roku i tego właśnie chcą dzisiaj: że tak się boimy i wkurzamy, że zapominamy kim jesteśmy.

Zapomnieliśmy, że za każdym z nas są historie. Zapomnieliśmy, jaki jest nasz cel i gdzie leży znaczenie.

Musimy pamiętać. Musimy wspólnie pracować, aby wspólnie trzymać wspólną sprawę Ameryki. Nie oznacza to, że milczymy w naszych zakamarkach i nie oznacza to, że nie piszemy prawdy z obawy, że ludzie poczują się niekomfortowo. To na pewno nie oznacza, że ​​zawsze się z tym zgadzamy. Oznacza to, że wciąż rozmawiamy, czytamy, słuchamy i piszemy nasze historie, ponieważ to wszystko, co należy zrobić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.